|
wtorek, 03 kwietnia 2012
W dwa dni z 23 stopni do 3?? I gradem w twarz? W TWARZ? A takie piękne magnolie były. I kwiatki w parkach. I na drzewach... Ale zawsze mogło być gorzej, za miedzą podobno śniegiem sypie...
sobota, 31 marca 2012
Stoję sobie w kolejce z moim paśniku. Przede mną pan, co kupił sobie dwie grillowane kanapki. Paśnik stosuje system, w którym kanapkę zamawia się przy jednej ladzie, a potem zmierza do drugiej płacić. Przy ladzie pierwszej klient dostaje papierową brązową torebkę z naklejoną ceną, idzie do kasy i czeka potem w części konsumpcyjnej oddalonej o metr. Kanapka w tym czasie się grilluje i zostaje mu dostarczona po minucie-dwóch. Klient: - Dzień dobry, chciałbym zapłacić za te dwie brązowe papierowe torebki. Mario, co na kasie stoi: - To będzie 9,80. Ale w zamian za te dwie brązowe papierowe torebki dam panu taką większą brązową papierową torebkę (i wyciąga taką z uszami, żeby się kanapkowe zakupy łatwiej niosło). - Oooo, dziękuję bardzo. To ja panu w zamian za tę papierową torbę dam dwa kawałki kolorowego papieru (i wyciąga dwa banknoty po 5 euro). - Bardzo dziękuję. To ja panu w zamian dam ten oto kawałek metalu (i daje mu 20 centów). I cieszą się obaj jak dzieci :D
I poszłam sobie do kina. Film miał konferansjera, bo po seansie miało się odbyć spotkanie z reżyserem i kimś tam. Konferansjer był w garniturze i ze Stanów. Na wstępie mówi: - Proszę Państwa, znajdują się Państwo własnie na europejskiej premierze niniejszego filmu. Zapewne Państwu wiadomo, że na premierach wszyscy są ze sobą po imieniu. Imię jest jedno, wspólne dla wszystkich, i brzmi ono "DARling". Tak jak w zdaniu "You look WONderful, DARling. Who are you wearing tonight?". I w tym miejscu widownia popatrzyła po sobie, po swoich dżinsach, trampkach i kapocinach, po czym pokarała konferansjera zdrowym, wieśniackim, dublińskim śmiechem.
wtorek, 24 stycznia 2012
Spacerkujemy sobie niedaleko domu promenadą nad morzem. Pokazuję paluchem: - O, a tędy sobie biegam, jak wychodzę pobiegać wieczorem. Szanowny: - Biegam? W czasie teraźniejszym?? - Dobra, dobra, Panie Mądry :P Przebiegłam parę razy w zeszłym roku, przebiegnę kilka razy w tym. Biegam. Czas teraźniejszy. - Taaaa. Present simple. Bo na pewno nie continuous.
poniedziałek, 16 stycznia 2012
sobota, 07 stycznia 2012
Siedzimy gdzieś tam i czekamy na coś tam. Ja z nudów biorę do łapy maużonkowy portfel, co leży na stole i zaczynam mu szperać w poszukiwaniu dowodów zdrad (i pieniędzy). Nic ciekawego nie znajduję, wreszcie gdzieś ze samego spodu, spod kart, wizytówek, biletów i papierzysk (straszne ilości wszystkiego mieszczą się w takim dużym męskim porfelu, powinnam sobie sprawić i nosić zamiast torebki) wykopałam obrazek ze św. Krzysztofem i modlitwą z tyłu. - Po co Ci św. Krzysztof, przecież nie jeździsz, nawet prawka nie masz? - Ty jeździsz. Ty jeździsz, a ja się modlę.
Aaaa na Święta w tym roku kupiliśmy tylko jeden prezent. Od obojga dla obojga. Zero nerwówki na ostatnią chwilę, biegania po sklepach bez pomysłu i kupowania skarpetek tudzież żeli do kąpieli. Wigilia i pierwszy dzień Świąt składały się z obżarstwa i TEGO:
1664 części :D
I z newsów: przygarnęlam fotobloga. Będzie się raz na czas updejtował :) |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Po sznurku
Podczytywane różne
|